Polityka personalna, czy władze gminy mają pełną dowolność?

Nominacje członków zarządów i rad nadzorczych w spółkach komunalnych są jednym z najczęściej pojawiających się informacji na temat spółek w lokalnych mediach. Komentarze pod artykułami dotyczącymi polityki personalnej odnoszą się głównie do skali wynagrodzeń, jakie otrzymują osoby zasiadające w organach oraz możliwości ich odwołania.

Czy rzeczywiście wójt, burmistrz, prezydent mogą odwołać z dnia na dzień prezesa spółki czy członków rady nadzorczej? Przyjrzyjmy się sytuacji w chojnickiej spółce Centrum Park. Jak informuje portal chojnice24.pl burmistrz ostatnio zapowiedział, że jeśli w wyniku błędów władz spółki, trzeba będzie wykładać pieniądze na modyfikacje i przebudowy niedawno zrealizowanych inwestycji, to konsekwencje, począwszy od finansowych po utratę stanowiska poniosą prezes i rada nadzorcza (pełen tekst artykułu dostępny jest TUTAJ).

W spółce, w której właścicielem 100% udziałów jest gmina, rada nadzorcza powoływana jest (i odwoływana) uchwałą wspólników. Wspólnikiem w takiej spółce jest gmina, którą reprezentuje wójt, burmistrz bądź prezydent. W takiej sytuacji powołanie i odwołanie członka rady nadzorczej następuje praktycznie w każdym momencie, w formie uchwały. Może być poprzedzone informacją burmistrza – jako organu wykonawczego gminy – o kandydatach na członków rady nadzorczej. Jednak prezesa spółki, będącego członkiem zarządu, burmistrz nie może odwołać – niezależnie czy działa jako organ wykonawczy gminy czy jako zgromadzenie wspólników. W spółkach komunalnych powołuje i odwołuje członków zarządów rada nadzorcza. Wobec powyższego, deklaracja o utracie stanowiska przez prezesa i radę nadzorczą wyrażona przez burmistrza Chojnic, wymaga doprecyzowania.

Głośnym echem w maju 2015 r. odbiła się sprawa nominacji wiceprezeski miejskiej spółki w Skierniewicach. Jak informował TVN24 24-letnia urzędniczka po miesiącu pracy została wiceprezesem (pełen tekst artykułu dostępny jest TUTAJ). Analogiczna sytuacja mogła mieć miejsce w Poznaniu, gdzie jak informowała Gazeta Wyborcza prezes miejskiej spółki Andrzej Nowakowski na stanowisku specjalisty ds. prawnych zatrudnił studenta prawa. To syn profesor, u której prezes przygotowywał doktorat (artykuł dostępny TUTAJ). Podobnie jak w przypadku Skierniewic czy Poznania, w Łęcznej mieszkańcy zainteresowali się funkcjonowaniem miejskiej spółki, Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej (artykuł na portalu lle24.pl dostępny TUTAJ).

Efekt oceny działania członków zarządów oraz rad nadzorczych spółek miejskich w Lesznie opisany został na stronie portalu regionu elka.pl w marcu 2015 r. Obniżone zostały m.in. pensje prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, która wynosiła 20.000 zł. (informacja znajduje się TUTAJ), zaś audyt w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji wykazał m.in. że spółka zatrudniała aż dwie firmy zajmujące się coachingiem, czyli szkoleniami pracowników, płaciła im po kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie – mówił Borowiak – w roku 2013 jedna dostała 38 tysięcy, a druga 53 tysiące złotych, o czym więcej można przeczytać TUTAJ.

W prasie lokalnej brakuje jednak dyskusji o długofalowym kształtowaniu polityki miejskiej. Zachęcamy mieszkańców do dowiadywania się o szczegóły funkcjonowania spółek.